sobota, 21 lutego 2015

little things

Krótko, zwięźle i na temat. :)

Sprawa pierwsza



Polandia welcome to. :) Jedną jedyną wadę ma ten wyjazd, że spędzę tydzień bez Kamila, bo nie zgrały nam się urlopy i w ostatnim czasie było dużo zamieszania. :(


Sprawa druga

Po dzisiejszym dniu stwierdzam, że powinnam z takim koszykiem chodzić na zakupy:



;)

Byliśmy na zakupach w Norwich i ten płaszcz z Zary przyprawia mnie o łzy wzruszenia. ;)))

Sprawa trzecia



pozdrówki i widzimy się niedługo ;)) 

wtorek, 17 lutego 2015

Pancake Day

Dziś na obiad obowiązkowo: naleśniki! :)


Korzystając z pięknego: słonecznego, ciepłego i wolnego dnia, ruszyłam na siłownię! W końcu. Mam karnet i od dziś robię z niego użytek. Jutro też jadę i po ćwiczeniach na siłce zamierzam odwiedzić też basen, który dziś był zamknięty dla starych ludzi a czynny tylko dla małych brzdąców. :)

a Walentynki spędziliśmy tak:







































Jak widać powyżej, wygraliśmy kilka zwierząt, w tym fioletowego stwora z Minionków, który nie wiem jak się nazywa ;), objedliśmy się, przepuściliśmy dużo kasy w salonach gier i szczęśliwi wróciliśmy do domu. Jeszcze krótki filmik


a na koniec, na deser, poprawiacz mojego humoru i dowód na to, że w Anglii cieplutkooooo ;))


Pan nie miał na sobie rajstop

buziaki! :) 

piątek, 13 lutego 2015

no press to impress

Przedstawię Wam krótką instrukcję, której tytuł będzie brzmiał: Jak sprawić, żeby wszyscy w pracy szybko przestali Cię lubić?

Aby to uczynić mamy kilka kroków:

1. Rzuć obecną pracę i znajdź sobie nową.
2. Idź pierwszego dnia zestresowana do pracy.
3. Poczuj się źle i pomyśl, że wytrzymasz jeszcze 4 godziny.
4. Po minucie stwierdź, że jednak nie wytrzymasz i zacznij mdleć.
5. Dotrzyj do najbliższej ławki i mdlej dalej.
6. Niech przyjdzie do Ciebie first aider, który widzi, że coś jest nie tak.
7. Przejdź do pokoju pierwszej pomocy, zjedz snickersa, wypij dużo wody i zacznij rozmowę.
8. Wypij jeszcze więcej wody i gadaj jeszcze więcej nie tylko o swoim zdrowiu ale też o wszystkim.
9. Wróć do pracy i pracuj do końca.
10. Odpowiadaj przychodzącemu ciągle i sprawdzającemu, czy dobrze się czujesz first aiderowi: tak, już mi lepiej, będę żyć.
11. Gadaj z nim resztę dnia, bo w końcu rozmawiasz w pracy z kimś normalnym, kto chce Ci pomóc.
12. Na koniec dnia weźmie Twojego maila i wyśle Ci aplikację oraz poprosi o Twoje CV, bo tak Cię polubił, że chce Cię zatrudnić.
13. Wtedy okazuje się, że Twój najlepszy kolega z pracy jest managerem i to od niego zależy Twój żywot. :D

Tak też się okazało. :) Bruno jest najważniejszą osobą na naszej zmianie i moje marudzenie: o borze, wywalą mnie bo prawie zemdlałam pierwszego dnia :D, chyba nie zrobiło na nim większego wrażenia. :) Z tym, że nikt mnie nie lubi, to przesada, ale gadać oczywiście gadają. Byyywaaaa. :) Kolejny raz mówię, że mam więcej szczęścia niż rozumu.

Powyższa sytuacja wydarzyła się, ponieważ rzuciłam z hukiem swoją pierwszą pracę w UK. No może nie z hukiem, ale przez ostatni miesiąc męczyłam się bardzo bardzo i w poniedziałek tydzień temu pojechałam do pracy i około 9 stwierdziłam: ENAF! Koniec, mam dosyć. I poszłam się zwolnić. Do domu wracałam z takim: :))))))))))))))))))))))))))))))))))))) uśmiechem. Wszyscy mówili: nie znajdziesz sobie nic, jest martwy okres, bla bla bla... serdeczni doradcy.

Jakiej pracy szukałam? Lżejszej i z Anglikami. Tu gdzie teraz jestem są dwie polki: Marta i ja. Reszta to Anglicy, Portugalczycy i kilka osób z Łotwy. Najwięcej angoli, więc to miód dla moich uszu i ogromna lekcja w jednym. :) Nie ma opcji, teraz uczę się codziennie i jeszcze więcej. Pracuje mi się lżej i przyjemniej, ludzie w tej firmie są naprawdę bardzo, bardzo mili. :) Aż chce się wstać o 5 rano..................... no bez przesady, aż tak dobrze to nie jest. ;)

Wracając wspomnieniami do poprzedniego tygodnia...




ta daaaa!!! zima.. i rzucaliśmy się śnieżkami. :)








a rano


śnigu był i śnigu ni ma :(


ĆEKAWOSTKA

W Lidlu trwa polski tydzień!! Kabanossi raz!







a już jutro!!!








takiego wieloryba sobie wymarzyłam!! I mam, dostałam tydzień temu :) Następnym razem wrzucę zdjęcie.

Idę już spać, bo to był tydzień i dzień pełen wrażeń. A noooo. Byłam dziś z Kamilem w Tesco po piwo, następnie odwiozłam Go do brata i pojechałam na zakupy spożywcze do Sainsbury's. Tak okazało się, że przecież Brytyjczycy nie jedzą sera białego, więc muszę jechać do polskiego sklepu.. Zdecydowałam, że pojadę znowu do Tesco (drugi koniec miasta), bo w polskim sklepie nie ma truskawek a są mi potrzebne (w Tesco jest polska półka ;)). Wróciłam, weszłam i wyszłam z nową piżamą... :D i oczywiście z truskawkami i z twarogiem!!

Dobranoc :) :*