niedziela, 26 października 2014

Enjoy life. This is not a dress rehearsal

Santa Claus is coming to town... przynajmniej tak mi się wydaje, gdy patrzę na to:





tyle, że ja się cieszę. :) Już choinki w sklepach ubierają.

Mieszkając w Anglii jestem w swoim piżamowym królestwie. Nikt tak jak moja Mama nie wie, że najlepszym prezentem dla Lenki jest piżama. :D I PROSZĘ:





hehehehehe i coś dla mężczyzn:


:D Kupię taką Kamilowi na Święta. W sumie i do supermarketu można w takiej jechać i nikt raczej nie zwróci na to uwagi. :)

W Lidlu znalazłam takie cudeńko:



:)

U sąsiadów na podwórku takie


(powiększcie sobie zdjęcie, bo warto)

Jeszcze tydzień temu pogoda taka



W poprzednią sobotę odwiedziliśmy sąsiednie miasteczko, czyli Bury St Edmunds obok którego codziennie przejeżdżamy do pracy i jest tam baaaaardzo dużo sklepów, którymi jestem zainteresowana, jednak póki co napadłam tylko na New Look i kupiłam spodnie, jednak przy kasie okazało się, że zapomniałam karty z domu. :D Nie wiem dlaczego Kamil myśli, że to jakiś podstęp był. ;))

Dziś i wczoraj z kolei na spacerze pogoda i aura taka:





Aktualnie robię coś innego w pracy i jest mi cieplutko i śmiesznie. Mam najbardziej pyskatą osobę na świecie jako kompana, ale psoci i żartuje nam się przednio przez cały dzień. Tak to mogę pracować. :)

Szykuje nam się z moim K tydzień pełen różnorakich decyzji, wrażeń, przygód i na pewno zmartwień, ale jak mawia Pan Włodek, Tata Gosi: kto nie ryzykuje, nie pije szampana. ;) Szczegóły wkrótce.. pozdrawiam świątecznie!!




pokój :)

Już tydzień temu dotarły do nas zamówiona komoda i stolik z Ikei, do której mamy za daleko i bardziej opłaca się go kupić na eBayu (opłaca czasowo, ale przecież o to chodzi:)). Piątek okazał się być bardzo pracowitym dniem dla każdego z nas. Zadanie Kamila:



i moje


ja uwinęłam się w minut piętnaście


a po dwóch godzinach ujrzałam Kamila


ehhh Ci mężczyźni.... ;))

Trzy godziny później naszym oczom ukazała się piękna komoda, wymarzona. ;) Dokupiliśmy karnisz, zasłonki, kilka dodatków i tak oto




teraz jakoś rzadziej siedzimy w salonie, w naszym pokoju nam się bardziej podoba. :) Jeszcze tylko poduszki i narzutka, które są już wypatrzone, tylko trzeba ruszyć tyłek do większego miasta. A no i łóżko, które jest w drodze, ale potrwa to pewnie jeszcze kilka tygodni. I skończone. Nie wyprowadzamy się. :)



środa, 15 października 2014

kupiłam sobie nową piżamę..

i nie mam na czym w niej spać. :D Przygód z materacem ciąg dalszy. :) Wczoraj załatany materac wybuchł (coś w ten deseń), więc przytaszczony został z piwnicy kolejny - dziurawy. :) Okazało się, że jest jeszcze jeden - nie dziurawy!! - więc został napompowany i poszliśmy spać. O 4 obudziliśmy się na podłodze. :) Dziś po pracy odwiedziliśmy sklepy z meblami, ale to co ja bym chciała, to trzeba poczekać i na zamówienie długo i jeszcze trochę poczekać. ;) W domu znaleźliśmy materac pojedynczy, cały, napompowaliśmy, zeszło powietrze, dobranoc. Na szczęście Lidl wyczuł naszą sytuację i za 40 funtów mamy prawie łóżko. :D Taka tam o historyjka.

U nas wszystko ok i obiecuję sobie ciągle, że będę więcej pisać... W niedzielę w końcu obiecałam Kamilowi wstać rano i jechać na car boot, jednak okazuje się, że już się te największe pokończyły i kolejne dopiero w marcu. :D peszek.

W sobotę złapałam kapcia. :)


Robi się trochę deszczowo...





 Tak się u nas imprezuje (mamo nie patrz):




Przyjęcie niespodzianka dla naszej współlokatorki, które w połowie nie wyszło, bo za wcześnie wróciła do domu. :)

A tak się wypoczywa



Mam w zanadrzu opowieść o klubach i pubach w Thetford, bo takowe zdążyliśmy już odwiedzić, ale to jutro.. Dobranoc Minionki!!

PS Asiu Ka, tak kupię Ci tą płytę. Tylko obiecaj, że przyjedziesz. ;)

środa, 1 października 2014

Jeżeli kiedykolwiek zastanawialiście się nad przeprowadzką do Anglii..

... a boicie się pająków, to nie róbcie tego. ;) He he :D Są wszędzie. Wczoraj podczas mycia zębów, nagle, przed moimi oczami zjeżdża pająk z sufitu. :D W każdym kącie pokoju, sprzątnięte wieczorem, pojawiają się jeszcze większe rano. No to tak o chciałam napisać.

3 powody dla których Kamil NIE zostanie profesjonalnym fotografem:




Tak, to są idealne zdjęcia, mam jeszcze kilka w podobnej pozycji. :D

KILKA DOWODÓW:

Dowód na to, że jeszcze nie jestem taka gruba ;)


Że na moim osiedlu mieszkają Amerykanie z jakimiś kompleksami :D


Mam w domu Robbiego Williamsa




Dowody na to, że nie pada i że jesień




(taka sobie o polanka obok domu)

że kobieta szczęśliwa, to taka, która dostaje kwiaty od swojego mężczyzny:


że jak szukasz czegoś, to zawsze znajdujesz


(dla mało domyślnych - ehh - Kamil szuka grzybów)


(grzyby)

oraz, że wielkimi krokami zbliża się


Halllloooweeeeennn!!! Wywiad działa, już wszystko wiem! Zapewne wspominałam, że mieszkamy na amerykańskim osiedlu (niedaleko znajduje się baaaardzo duża, amerykańska baza wojskowa i mamy tu trochę żołnierzyków) i wszystkie dzieciaki z okolicy ozdabiają swoje domy i pocinają po sąsiadach zbierając słodycze. Oczywista sprawa, że też ozdabiamy chatę, już zaraz zaczynam kupować słodycze i myślę nad przebraniem na ten szczególny dzień. Cieszę się jak dziecko! :)

Coś jeszcze miałam napisać, ale zapomniałam. :D Także tak, pozdrowienia, buziaki, baj! :)


Aaaaaaaa edytowane i dopisane:
Wczoraj był Dzień Chłopaka. :) Wszystkim Panom oczywiście życzę z całego serca wszystkiego naj! Aleee postanowiłam zakupić prezent dla mojego K. Zakupiłam świetną piżamę z rysunkiem i napisem: Where is Wally? Zapłaciłam w kasie samoobsługowej i zapomniałam zdjąć przy normalnej kasie klips. Klips nie piszczał, dojechał ze mną do domu. W domu Kamil zdjął klips i zrobił w koszulce małą dziurę. Dzielna Lena postanowiła dziurę zaszyć i zasiadła do tego dziś po pracy. Dziura zaszyta, lecz żeby igła się nie zgubiła, to co: wbiłam w to co było najbliżej (siedziałam na łóżku) i tak oto w naszym wspaniałym, pompowanym, ogromnym materacu mamy dziurę!!!! :) Tadaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa. Kolejny raz: Kamil jest najcierpliwszym człowiekiem, jakiego znam :**. Jak już się uśmialiśmy, to zdecydowaliśmy, że jutro idziemy obejrzeć łóżka. I to wcale nie był podstęp. ;)

Bajos