Cześć!!
Przeprowadzeni i w końcu z internetem. :) Odliczamy dni do wyjazdu do Polski.. wtorek, środa, czwartek... czyli 3. :)
Na początek ciekawostka. Czy wiesz, że w Anglii nie można zbierać grzybów? Są własnością Królowej i jest zakaz wynoszenia z lasu czegokolwiek. :) Takie prawo.
Kilka zdjęć.. najpierw z przeprowadzki!
patrząc na to zdjęcie widzę, że potwierdza się moja teoria iż włosy me sterczą na głowie zawsze, gdy robione jest mi zdjęcie ;) wtedy i tylko wtedy
Po zapakowaniu wszystkiego, co trwało kilka dni - nadeszła sobota, czas przenoszenia wszystkiego. Przez cały tydzień dobijały mnie upały i słońce a w sobotę... ulewa. CAŁY DZIEŃ. Od rana do wieczora - lało. Poniżej zdjęcie naszego pierwszego gościa ;)
Umęczyliśmy się bardzo bardzo, ale było warto. Teraz przeżywam codziennie szczęśliwe poranki przed pracą, siedząc na tej oto kanapie
pijąc kawę z moim narzeczonym ;) (jeju jak to brzmi :D)
Kocham nasz dom. Jest nowy, ładny, przytulny ;), hobbici, nie mam gdzie wstawić jeszcze jednej szafki, której potrzebuję, nie dokręcają się krany, a krany mamy po dwa (zrobię fotki) - jeden co ciepłej, jeden do zimnej. Jakie to angielskie..
W końcu Kamil miał gdzie powiesić magnes, który kiedyś ode mnie otrzymał
jakie to prawdziwe...
A! Zatrudniłam ogrodnika :)
:)
A to zadowoleni my
Przez kilka ostatnich dni pracuję na zewnątrz i wyglądam tak: białe stopy, opalone nogi, blady tyłek, spalone ramiona.. Kamil właśnie siedzi i zrywa mi skórę z ramion. Moje zwłoki po całym dniu na słońcu:
W sobotę byliśmy na zakupach w Norwich. Jestem niezadowolona, bo niewiele mi się podobało a nastawiałam się na mega letnie zakupy. :( Gdzie jest Lenka?
tu akurat przymierzałam sweter o którym zawsze marzyłam i mam! :)
PATRZCIE!!
znowu jestem cały :) Może to i dobrze, że nie widzieliście jak wyglądał po wypadku.
Test nowych butów na wesele:
Mam kilka sukienek i każda z odkrytymi ramionami :( a wyglądam okropnie z tą schodzącą skórą. Eh
Mamy tu idealne wieczory na bieganko
Jako rozkręcająca się kucharka polecam wszystkim: Roladki z kurczaka ze szparagami! W mojej kuchni, to hit (zaraz obok kurczaka w sosie porowym). :)
A tymczasem Kamil przesiadł się z drugiej strony i skubie mi drugie ramię. Tak to jest jak się umawiasz z maniakiem zrywania wszystkiego co odstaje i wyciskania wszystkiego, co się nadaje do wyciśnięcia.
SIEDZĘ PRZY OKNIE!! W samolocie, w drodze do PL. ;) A tu jeszcze 3 dni...
i perfumeria na bezcłowym będzie moja ;)
buźka!! :*
PS Mamy plan, żeby w Polsce biegać co najmniej 5 z 10 wieczorów, jakie tam spędzimy. Jak napisałam to na blogu, to już nie możemy się wycofać. :)






















































