poniedziałek, 22 grudnia 2014

one day left!


Szybko, szybko, szybko, bo jest już bardzo późno a jutro czeka mnie dłuugiii dzień. O 5:30 pobudka do pracy, odliczanie minut do 14:30, podróż na lotnisko, o 18 lot a o 23..


:) Zawsze przed podróżą czuję lekkie poddenerwowanie spowodowane w zasadzie nie wiadomo czym. Pomyślałam sobie, że kiedyś latanie samolotami było dla mnie tak bardzo niedostępne, tak bardzo wymarzone. Teraz jest bardzo wymarzone i bardzo dostępne, co oznacza, że radość z podróży do Polski rozpocznie się od 14:30 - w drodze na lotnisko - a zakończy w niedzielę około 12 - po wylądowaniu. :) Cieszę się, że zobaczę moje Mordeczki a najbardziej, że wyściskam moją Emilkę i jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że zbiorę ją ze sobą w bagażu podręcznym do domu, do Anglii. ;)

Szybki przegląd prezentów! Dziękuję bardzo za wszystkie życzenia urodzinowe. Te dłuższe, krótsze, śmieszniejsze, telefoniczne, skajpajowe, smsowe i fejsbukowe.. dzięki. :) :* Już od północy dnia 19.12.2014 moje życie stało się lepsze, bo w mojej lodówce zawitał..



najwspanialszy tort świata!! :) Pycha, pycha, pycha. Zjadłam dwa kawałki na śniadanie, jeden w pracy, czwarty na obiad a piąty i szósty na kolację. :)

Mój urodzinowy poranek


pogoda w moje urodziny


kupowanie choinki w moje urodziny


I PREZENTYYY!!! Świętowałam dwa dni, bo w piątek i w niedzielę. ;) Wtedy też miałam gości i otrzymałam prezenty urodzinowe a także i gwiazdkowe - dla mnie i dla Kamila, bo Świąt niestety nie da się spędzić w dwóch miejscach jednocześnie. :)

Ta ta taaaaaa... przygotowanie do prezentacji :)


to akurat otrzymałam od mojej liniowej z pracy, z okazji Świąt. Dziś otrzymałam od liniowego czekoladę i kartkę.. po 3 minutach po czekoladzie nie było śladu - dziękuję za wsparcie w tym przedsięwzięciu Romkowi i Monice. ;)




mniammmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm... najlepsze praliny i trufle świata.. jem codziennie po jednej, żeby za szybko ich nie wykończyć :(

obłędne!



świąteczny termofor do którego później otrzymałam resztę ;)


i tak...


mniammm M&M's i pikna bransoletka :)


super ciepłe kapcie do termoforu ;)


wino... było.. ale dziś otrzymaliśmy jeszcze jedno ;)


Sukienka, którą przymierzałam :D cieszę się, że ją dostałam ;)


świeczniki :) i zostaną wstawione w miejsce choinki 

i najlepsze na koniec... wymarzony, wyczekany...



KINDLEEE!!! Już czytam swoją pierwszą książkę i na pierwszy rzut poszła ponownie "Zielona mila"

Na koniec zdjęcie naszej salonowej choinki




oraz krótkie i szczere Wesołych i spokojnych Świąt! Ode mnie i od Kamila. :) Ściskamy ciepło!


a po powrocie relacja z pobytu w Polsce oraz kolejne prezentyyy ;)) ciao!


wtorek, 16 grudnia 2014

7 days left!!


Dziś w pracy uświadomiłam sobie, że został tydzień!! Tylko i aż. Trochę mnie połamało z lewej strony ;)  i żeby się ubrać niezbędny jest mi Kamil i



:)

Jako że Święta, to i czas piernikowy. Trzy dni temu było tak







natomiast wczoraj









tak oto pracował mój pomocnik. :D :))) :*

i powstały:




z niewielką pomocą


Za kilka dni weźmiemy się za dekorowanie. :)

W niedzielę byliśmy na mieście (he he, miasto to stan umysłu ;)) i spotkaliśmy starszą panią przebraną za Mikołaja, która wołała: Merry Christmas i rozdawała słodycze. Tak o, po prostu. :) Za darmo, za jeden uśmiech albo i dwa.

W niedzielę też postanowiłam uprać dywan a że mamy Vanish w sprayu, to powstało najpierw to


to znaczy już nie mamy, bo cały zużyłam. :D

Wraz z Małgorzatą zakupiłyśmy piłkę oraz pompkę i gramy w cooo!!!??? (to taki konkurs, kto zgadnie otrzyma nagrodę niespodziankę.. podpowiedź poniżej)



a takie to boisko jest czyste


najważniejsze, że mamy przy tym ubaw i wcale nie jest nam  zimno :D

Poniżej przedstawiam kawalątek mojej drogi z pracy do domu w sobotę, kiedy to była przepiękna, jakże zimowa pogoda. ;) W ciągu dnia mamy po kilkanaście stopni i już się nie mogę doczekać, kiedy mi dupa zmarznie w Polsce!! :)




Na szczęście zawsze mogę sobie zakupić TO


Na koniec dodam, że dziękujemy za wszystkie miłe komentarze w których możemy przeczytać tyle ciepłych słów! :) Za pozostałe wiadomości też. :)


z tego tytułu całujemy i ściskamy Was serdecznie

angielski Kamil


i świąteczna ja



PS a dla wszystkich złośliwców...


:))

środa, 10 grudnia 2014

christmaaaasssss timeeeee!!!!!

Cześć, czołem, kluski z rosołeeem!!!

Wyzdrowiałam. O ile można to tak nazwać, bo moc mnie powoli opuszcza i odliczam sekundy do Świąt.


Aaaaaaaaaaaaaaaaa jak zapewne większość z Was już wie, otrzymałam na Mikołajko - urodzino - Święta prezent w postaci biletów do Polski. :) Wylatujemy 23.12, co oznacza, że już za dwa tygodnie będę siedziała przy stole i suwak w sukience będzie mi się rozsuwał na plecach z przeżarcia. :D Can't wait!! Kamilek otrzymał ode mnie dwa prezenty ;)) hehehe a jeden z nich to:


Mam też coś Mikołajkowego z dedykacją dla Gochy. Nie wiem, czy pamiętasz jak to nagrywałam, to znaczy, czy już Ci się film urwał, czy jeszcze nie.... ;)



Dwa tygodnie temu byliśmy na zakupach świątecznych i oto krótka (bardzo krótka) fotorelacja z dekoracji w centrum handlowym Chepelfield



KONIEC :)

Mój Kamilek w swoim żywiole



Postanowiłam się zemścić za wszystkie rozmazane zdjęcia (zemsta jest o tyle słodsza niż słodka, że tego dnia prezentowałeś się znakomicie i smakowicie ;))


Jeśli chodzi o mnie, jako perfekcyjną panią domu, to moim ostatnim super wyczynem było ciasto z owocami


co oznacza, że jeszcze nie jestem stracona, bo chyba wszyscy wiedzą, że nie umiem gotować a co dopiero piec :)

Kamilek z kolei zrobił swoją pierwszą w karierze zupę pieczarkową


i była pyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyszna!


Czas na krótką opowieść, jak to w końcu dotarło do nas łóżko. Jest piękne, nie spodziewałam się, że tak mi się spodoba. To moje ulubione miejsce teraz i tęsknię za nim jak jestem w pracy. :)






tadaaa!!!  Jeszcze narzutka i finito.

A naszego łóżka pilnuje na co dzień Creasy Henry, potocznie zwany Synem :D



Lena, kamerzysta, zapomniała, że jak przekręci telefon, to oglądający musi przekręcić głowę i tak oto okolica świąteczna:


I Święta na New England Way


pyyycha, smakuje jak Święta



mini wersja, pokojowa.. na większą trzeba zaczekać do urodzin :)









Poza tym prezenty już wysłane do Polandii!! (Mamo pamiętaj, że kurier będzie dzwonił i jak już się to wydarzy, to nie mów: ja nic nie zamawiałam!!)

Kupiłam sobie bluzę i Gocha mówi, że mam czasami taką minę, jak bluza ;)


Krótko też o tym, jak zmienia się pogoda w Anglii:

11:05, niedziela, 07.12.2014


11:15, niedziela, 07.12.2014


:)

A to zobaczyłam w sklepie ze sprzętem RTV


:D widocznie dużo Polaków im zaszło za skórę ;)

A TERAZ PRZECHODZIMY DO SPORTU





Korytarze trochę jak z filmów i plus za atrakcje dla dzieciaków. :) Dziś byłam na basenie i jedno określenie przychodzi mi na myśl.. LODÓWKA. Fakt jest taki, że w pracy mam zimno i pół godziny drogi nie wystarcza, żeby się dogrzać porządnie, więc ucieszona ruszyłam na basen, myśląc o cieplutkiej wodzie i jeszcze cieplejszym jacuzzi. Wchodzę do wody a tam -2115125163 stopni... no przesadzam, było -4545. Brrr... popływałam, trochę się rozgrzałam, popatrzyłam na małe szkraby uczące się pływać, wychodzę, idę do jacuzzi. Idę, z bananem na twarzy jak na bluzie, wchodzę i WTF!?!?!?!?!??!? -525 stopni. Poszaleli? Podkuliłam nogi, poszczękałam zębami i poszłam do szatni. A tam... BORZE, przeciąg. :D Następnym razem zakładam strój dla płetwonurków. :) 

Co ciekawe... ratownicy na basenie chodzą w trampkach, adidasach, butach sportowych.. :D O klapkach chyba nie słyszeli. :) Mają za to przerzucone przez ramię takie gąbczaste coś, co będzie ich unosić na wodzie. :D 

I oczywiście absurd tygodnia, w szatni (damsko-męskiej, jest dużo szafek i dużo kabin do przebrania) są 2, czyt. DWIE tudzież DWJE suszarki.. 20 pence kosztuje suszenie.. włączyłam.. a tam minuta :D. 

I tak oto wracam do domu..


Bajooosss!! Kolejny post niebawem. ;)

Aaaaaaaaaaaaa jeszcze jedna sprawa.. mam polski numer, na który połączenia nic Was nie kosztują. :) Kosztują mnie, tylko za odbieranie, ale wykupiłam sobie pakiet 500 minut i mogę gadać. Jak coś, to wiecie co. ;)

Nie wiem jak w poprzednich postach, ale źle powrzucałam filmiki i były bez głosu.. już jest okej. :(