Wróciliśmy cali i zdrowi, naładowani pozytywną energią i tęsknotą za tamtejszą pogodą, jedzeniem i oczywiście ludźmi.. ahh za krótko, zdecydowanie. Wrzucę zdjęcia (jakość wątpliwa) w kolejności powstawania. :) Nowa miłość - churros - zawładnęła moim sercem. Mogłabym je jeść codziennie na śniadanie i patrzeć jak dupa rośnie. A tymczasem moja dupa maleje. Nauczyłam się odrywać głowy i tyłki krewetkom, ale nie odważyłam się na wysysanie ich mózgu. :D Za to środkowa część smakuje mi bardzo bardzo. Kraby, schaby i ziemniaki z keczupem. I ten rum malinowy. Ahhh. No i te widoki. :) Apetyt rośnie w miarę jedzenia, nasze podróże małe i duże dopiero się zaczynają, a jako pierwsza: nasza krótka hiszpańska wyprawa
przepraszam, jestem zajęta
Kamil kupi mi takiego na Zajączka
wczasowicz
wczasowiczka
zdjęcie na palmie - oczywista sprawa
moja nowa miłość
kocyk na stole, pod stołem grzejniczek. siadasz, przykrywasz się i jest tak cieplutko... tak się dogrzewają Hiszpanie zimą
przykładowe przebrania karnawałowe ;)
ciotka i zadowolona klientka
mniam
mniam
jedzenie Kamila - kasza manna dzień w dzień ;)
wino z lemoniadą - to będzie drink przewodni w te święta ;)
kreety w cieście
sosy do ryżu pyszne
schab taki pyszny
oliwki, chorizo, krab w czymś tam.. ahh
krewety w czochu!
driny malinowe
Czas do domu...
Było najlepiej! <3
Namawiam Kamila na przeprowadzkę.. zobaczymy co z tego wyjdzie. ;)















































