sobota, 31 stycznia 2015

boje się jeździć samochodem

Oczywiście nie na co dzień, tylko wtedy kiedy jest wcześnie rano albo wieczorem.. czyli ciemno. I nie w mieście, tylko w lesie. :D Kiedy robiłam prawo jazdy uważałam, że jestem urodzonym kierowcą, niestrudzonym, odważnym i najlepszym z najlepszych. :D Oczywiście nadal tak uważam ;)))) tylko jeszcze mi trzeba trochę praktyki, jednak w obliczu tego, co tu przeżywam, stałam się chyba bardziej bojąca. Wyobraźcie sobie sytuację, która wydarzyła się dziś o 4 rano. W zasadzie była to 3:40, kiedy to odwiozłam Kamila do pracy, bo potrzebowałam samochodu w ciągu dnia. Wyjeżdżam z Thetford i kieruję się do Brandon.. 5 mil ciemnego lasu. Ciemno jak w dupie, bo inaczej nie da się tego określić. Włączam długie światła, bo o tej porze wszyscy śpią zazwyczaj i nie jeżdżą ;) i na poboczu zarówno prawym jak i lewym widzę co jakiś czas świecące się w ciemnościach pary oczu jeleni, łosi, mundżaków, łotewer, czuję, że zaraz zemrę ze strachu albo narobię w majtki. :D Sytuacja ma się jeszcze gorzej, kiedy zostawiam już Kamila i wracam tym samym lasem sama. :D Wynajduję na mojej playliście najweselszy kawałek jaki mam i spanikowana wracam do domu. :D Co za emocje. :) Ostatnio jeżdżę też sama autem do pracy i zajmuje mi to około 25 minut, więc poranna, leśna przejażdżka budzi mnie tak, że chyba już nie potrzebuję kawy. :D Powroty do domu to inna sprawa. Muzyka na full, lajcik, lansik, słoneczko, chill.. i tak do czasu, kiedy nadchodzi kolejny poranek. :) Albo się przyzwyczaję albo przeprowadzę, bo tu tak jest, albo ciemno jak w de albo mgła, że nic nie widać. Na szczęście niedługo dni stają się dłuższe i może będzie trochę przyjemniej. :) A tymczasem mamy już godzinę prawie 20, co oznacza, że za chwilę wsiądę do samochodu i pojadę odebrać Kamila.. ehh. :) To tylko 5 mil. Buziaki :*

poniżej zaginiona fotka z ostatnich zakupów


i krótka lekcja o zwierzętach, bo nadal nie wiem, które z nich świeci mi w ciemności

łoś:



jeleń:



czy mundżak?


ciao ;)

wtorek, 27 stycznia 2015

modelo uno botate ;)

Ahoj!
Zaczniemy od rzeczy nieprzyjemnych. Moje próby samodyscypliny spełzają póki co na niczym, jednak nie poddaję się. ;) Przechodząc do przyjemnych: już jest mnie 3 kg mniej. ;) He heeee moja dieta cud działa!







A tak naprawdę, to nie dieta, tylko zdrowe odżywianie, trochę ruchu i czuję się jak inny człowiek - zdrowa i w pełni sił.


Trochę wiosny u nas w pokoju




ale na zewnątrz niestety albo stety... zima iiiii coś, czego raczej się nie spodziewałam przyjeżdżając tutaj: śnieg. Oczywiście trwało to tylko chwilę, gdy pewnego poranka wyszłam z domu (6 rano, więc jeszcze ciemno) a tam:



pięknie! Kilka godzin później pozostały mi tylko zdjęcia tego widoku. :)

Tutaj również, jeśli się dobrze przyjrzycie możecie dostrzec płatki śniegu ;)


Aktualna temperatura za oknem: 6 stopni.



W Anglii celebruje się wiele świąt i widać już pierwsze oznaki


:)

a także





Nie wiem co kupić Kamilowi na walentynki. :/ Może zestaw narzędzi Go usatysfakcjonuje. ;)

W miniony piątek pojechaliśmy do King's Lynn aby nabyć tak zwany insurance number, który jest tu dla nas numerem niezbędnym aby w pełni korzystać z ubezpieczenia zdrowotnego. Zrobiłam z tego dnia małą fotorelację.






czy to dobry pomysł!!?? ;)))) Jak wstaję przed zakończeniem Dzień dobry TVN, to zawsze mam dobry dzień. ;) Prawie zawsze...








świnki i ich domki! W naszej okolicy podobno hoduje się najszczęśliwsze a zarazem najsmaczniejsze świnki








przystanek autobusowy poniżej :D


domy i ich nazwy :)





angielskie bloki :)

















iiii zakupyyy!!! Rzeczy, które mi się podobały ;)












część tego, co kupiłam :D (oczywiście + piżama ;))




najładniejsza myjka, jaką kiedykolwiek widziałam :D


poszliśmy nad rzekę..


mieliśmy jechać jeszcze nad morze, ale później to już tylko mieliśmy stłuczkę i nasze dobre humory nas opuściły. Nawet Dzień dobry TVN nie pomogło. ;) Czego mogłam się spodziewać, kiedy zobaczyłam wysiadających z uderzającego w nas auta trzech Brytyjczyków, którzy zadzwonili jeszcze po dwóch kolejnych szefów wszystkich szefów. ;) Nie było tak źle. Zdjęcia porobione, wszystko dogadane, jedziemy do domu..




A w domuuuuuu czekały na mnieeeeeeeee


moja kosmetyczka znacznie powiększyła swoje rozmiary z czego się bardzo cieszę. ;)

Co by tu jeszcze..

Kilka dni temu zaczęłam pisać pełną goryczy notatkę na temat tego, że Polacy za granica to hieny, ale chyba nie jestem dziś w nastroju żeby ją kończyć, może niedługo to nastąpi.

Aha! Jakiś czas temu byłam z Romkiem i rodzeństwem na kręglach. :) Fajna sprawa, jednak tym razem nie zostałam królową kręgli, jak rok temu z Kolporterem... pamiętacie?!?! :) Nie wiem, chyba zez mi się powiększył w tej Anglii. :)



Gdybym kiedyś przytyła i zrobiła się leniwa albo co gorsza się pochorowała, to Tesco będzie dla mnie przyjaznym miejscem..


:)

Obudziłam też w sobie twórczego ducha, bo postanowiłam przemalować moje koszyki


a znalezienie tu czysto - białej farby graniczy z cudem chyba. Nie wiedziałam, że jest aż tyle odcieni bieli. :D

niestety nie mam na tą chwilę lepszych jakościowo zdjęć



ale wyszło ładnie ;)

Kończę i śmigam dolać olej w samochodzie. :D Śmiać mi się chce, bo Kamil kazał mi dolać na czuja a z tego na pewno wyjdzie coś złego. ;) ALE CO MOŻE BYĆ GORZEJ!?!?!

A poza tym... idą zmiany ;)


buziaki ode mnie i od sztywniutkiego pana