niedziela, 29 marca 2015

c h a n g e s

Zmiany są dobre, ja je uwielbiam i to chyba najlepsza rzecz w życiu - według mnie. Lubię wyzwania, nowe szanse, nowych ludzi, nowe wszystko i uważam, że trzeba iść na żywioł. Piszę to zapewne dla usprawiedliwienia tego, że powinnam się uczyć, bo jutro jadę do Norwich do collegu na interview i test z angielskiego, a nawet nie zaczęłam i chyba wszystko odbędzie się na spontanie. :)

Święta!! Tak, to jeden z moich ulubionych czasów w roku, a w tym jeszcze bardziej, bo będziemy przygotowywać jedzonko, piec ciasta i pójdziemy z koszyczkiem do Kościoła. Jak duzi ludzie. :)




Nasz koszyk święconkowy i zwierzaki Wielkanocne. :)



 Zakupiliśmy też sprzęt niezbędny do upieczenia babku


Wczoraj byłam na pierwszym w życiu Baby Shower.


Kto by pomyślał, że śpiewanie (po drinku) piosenek dla dzieci, pisanie historyjek, albo kalambury (po wielu drinkach) mogą być takie zabawne. Było suuuuperrrr. Impreza babska, przyszła Mamuśka mimo iż trzeźwa, zadowolona. Podczas imprezy zadecydowaliśmy się pociągnąć ją do godzin porannych, więc po zakończonym o 21 baby shower, ruszyliśmy do miasta obok do klubu Flex. Już z chopami. :) Muzyka była super, super, super. Najlepsza ze wszystkich moich imprez w życiu. Tak myślę, ale nie jestem w stanie tego trzeźwo ocenić. ;))




a na kaca najlepsza jest...

i z cukrem :)

Jak wiecie zostałam przyszłą Żoną ;) więc wedding planning czas start. Data już jest  - 08.10.2016. Fotograf też już jest. Milion pomysłów i wielka radość szukania i planowania - obecna. Lista gości... no powiedzmy, że jest, ale nie wiemy na jakim numerze się skończy. Jest też i ona....


moja puszko - skarbonka z której dochód zostanie przeznaczony na buty. Do ślubu jeszcze 1,5 roku a jak wiemy buty od Diora albo Jimmy Choo same się nie kupią. Także zbieram funciaki i na swoim weselu będę tańczyła na porządnych podeszwach.

Jak widzicie mój blog wyjazdowy zmieni się też w ślubnego za jakiś i na jakiś czas.

Enjoy :) 

Polandia - podróż sentymentalna

Krótka historia o moim tygodniowym pobycie w PL. Minął już tydzień od mojego powrotu, ale to był bardzo intensywny czas i po tej notatce powstanie jeszcze jedna. Dziś. :) Promys.

Na początku pragnę podziękować wszystkim, którzy znaleźli urlop, "zaspali" do pracy, urwali się wcześniej... znaleźli czas. Czas nieoceniony, który zasiał we mnie trochę smutku, że brak mi spontanicznych wypadów na pizzę, margeritę, która nie jest już tą samą margeritą ;) oraz gnębienia przytulaniem i ściskaniem Emilki. Mimo wszystko nie żałuję, że jestem tu, gdzie jestem.

Nie ma co się rozpisywać, relacja będzie zdjęciowa i moje krótkie, głupie komentarze.  ;))


taką pogodą przywitała mnie Warszawa, w której spędziłam 4 dni




odwiedziny u rodziny, czyli wizyta u Państwa Lewandowskich :)





oraz 1 urodziny małej Em :*

następne dni, to spotkania z Wami















i fotki od mojego profesjonalnego fotografa a w zasadzie dwóch ;)




K :*

z moją najlepszą z najlepszych



wizyta w Kolpo, oraz u moich K-EXówek :) (nie zrobiłam zdjęcia ://///)

oraz odwiedziny na starych śmieciach




tutaj, poniżej zostawiliśmy z Kamilem dużo kasy, ale nie na alko tylko na kupony totka, marząc o wielkiej wygranej ;))







Pierdonka <3 I miss you so much ;)






Grzybowska winda


i nowe metro



i droga do pracy z kilku ostatnich lat ;)




po Warszawie nadszedł czas na Ostro.. no to jedziemy :) 4 Lewandowskie w jednym miejscu = wieczne avanti :) ale za to je Kocham :* <3


po drodze mijałyśmy morze..


heheszki ;)



jestemmm!!! a tu tour po rodzince mojej i Kamila





a więcej zdjęć nie mam, za co sama się na się złoszczę :<

Bardzo mi przykro, że trzeba mocno dzielić ten czas i nie da się spędzić go aż tak dużo z niektórymi.

Taką pogodą żegnała mnie Ostrołęka w niedzielę o 4 rano




a tak żegnała mnie Polska



z godzinnym opóźnieniem, po odmrożeniu samolotu, ruszyłam w kierunku domu

tutaj powitał mnie Kamil i



hehehehhe to moja najpiękniejsza ze wszystkich piżama :)
śmieję się, że zaręczynowa



Muchas gracias wszystkim za wszystko! :) see you soon!