wtorek, 27 października 2015

O tak!

Mam najlepsze przyjaciółki pod słońcem. To na pewno. Ciąg dalszy opowieści w następnym odcinku. Może już jutro. Jeśli znajdę czas między obowiązkami a zmęczeniem. ;)

czwartek, 8 października 2015

8.10.2015

Dziś obchodzimy -1 rocznicę ślubu. Za rok będziemy wirować na parkiecie, wśród uśmiechniętych twarzy lekko już zawianej rodzinki. Taki jest plan! Taki plan spełnia nasze marzenia. A jaki spełnia Twoje?

Bo w ostatnim czasie temat ślubu jest jak wiadomo bardzo na topie, zaraz po chwilowym (obowiązkowym!) zachwycaniu się nad pierścionkiem zaręczynowym (najlepszym!), przechodzą do pytań, co, gdzie, kiedy, po co, na co i dlaczego?

1. KIEDY ŚLUB?!

W przyszłym roku, w sobotę, w październiku.

Reakcje:
Ojej, a w październiku zimno. A czemu nie w lato, w lato fajnie, gorąco. Może padać. A może nie. A może być zimno. A może to nie za późno, albo za szybko? :)

Hooollla hola. My lubimy jesień. Ślub miał być we wrześniu, ale dopiero na początek października był wolny termin na sali, którą wybraliśmy. Poza tym jesień będzie pasowała idealnie do naszego, zaplanowanego (najlepszego!) wystroju sali. Albo wystrój do jesieni. :) A pogoda dziś? Wymarzona. Oby taka sama za rok.

2. Na ile osób?

250. Tyle osób zaprosimy. Może kilka mniej. :) A ile przyjdzie? Chcemy wszystkich! Niestety życie zweryfikuje, sama na kilku nie byłam, z różych powodów, zrozumiemy.

Reakcje:
O BORZEEE! Aż tyle? Ja to nie chcę takiego dużego wesela. Ja nie chciałam mieć dużego, miałam małe. Ile to pieniędzy. A skąd tyle ludzi? A dlaczego? A po co, to takie wiejskie. Takie modne, wszyscy tak robią. A po co? No po co!?!?!

A po dżijajdżo. :)

Po pierwsze ostatnio wszędzie widzę i słyszę, że to niemodne takie wesele, że wiocha i że wcale nie trzeba, bo można małe. Serio? Nie wiedziałam. Ciotka Jadźka nas zmusiła, żeby zaprosić tych wszystkich gości. Nażrem się wstydu chyba, że nie jestem w modzie i nie robię obiadu na 10 osób. Problem w tym, że przy zaproszeniu najbliższej rodziny w postaci sióstr i braci i chrzestnych i świadków, to już prawie 40. I chcemy, naprawdę, chcemy mieć big wedding. Najlepsze imprezy w moim życiu to te z rodzinką, kiedy po wielu miesiącach odrywamy się od naszych spraw i bansujemy po parkiecie na jakimś wielkim weselichu. A wszystkie są takie. Bo jak big family, to i big wedding. Nie będę wybierać kogo chcę zaprosić, ale wiem na pewno, że nie zaprosimy nikogo, kogo
a) nie znamy
b) nie lubimy
c) ze względu na staje znajomości, bo coś tam, bo coś tam

I nasze wesele będzie najlepsze. A JAK!!!!

3. Suknia ślubna, welon, buty i cała reszta

 Ciocie dobra rada są niezastąpione. Wiem, co jest najmodniejsze w tym sezonie! Jaka suknia pasuje, do mojej figury, bo ta na pewno będzie dobra.

Przymierzyłam dopiero jedną.. wyglądałam jak bomka choinkowa. Dajcie mi to przeżyć. :)

4. Kamerzysta, zespół, forograf!

A gdzie? A za ile? A kamerzysta, to bez sensu. A fotograf aż tyle kosztuje?!

Tak. Bo to najlepszy fotograf świata a nasze zdjęcia ze ślubu powędrują do rąk naszych najbliższych oraz na ściany w nowym domu, który kiedyś będzie. A kamerzysta też, z zagramanicy, niedrogi, ale z pięknym dorobkiem, kilkunastominutowym filmem i uwiecznioną przysięgą. Tak jak chcemy. Wiadomo, najlepiej.

Wybraliśmy najlepszych!

A disco polo? BĘDZIE! A co.

I zaśpiewają nam też pięknie w Kościele.

A pierwszy taniec?
O borze jaki oklepany.. ale piżamkowy, nasz własny, najlepszy, magiczny!

-

Pytań jest wiele, odpowiedzi jeszcze więcej. Ja tylko się uśmiecham, bo nasz ślub będzie najlepszy, wiem to. Będę najpiękniejszą Panną Młodą, z cudownym makijażem, drogimi butami, sukienkąjakąśniewiemjakąalebiałą i co najważniejsze: z właściwym narzeczonym. Najlepszym!

Ale nie martw. Ty też będziesz (albo już byłaś) - najpiękniejsza. Twój też będzie najlepszy. Każdy ma swój, wyjątkowy, jedyny, niepowtarzalny..i to jest najpiękniejsze. Nieważne jaki będzie, bo to nie  jest kwestia do oceniania. Dzień ślubu jest tym, na co czekamy z niecierpliwością, pełen emocji ucieka bardzo szybko, a po wielu latach będzie nam się jawio jako jeden z najpiękniejszych dni naszego życia. :)

I jeszcze możesz go spędzić z ludźmi których kochasz.. tyle wygrać!



A może nie za rok? ;-)


piątek, 2 października 2015

jestem

Tak tylko trochę, ale jestem. Ostatnio powiedziałam do Kamila, że mam dosyć kłopotów, na co On rzekł, że dopiero się zaczynają. Prawda. Ciężkim krokiem przebrnęliśmy przez pogrzeb Kamila Taty i myśląc, że wystarczy cierpień na jeden rok, stajemy przed kolejnymi wyzwaniami i trudnymi decyzjami. Życie. Tylko trochę za wcześnie nas doświadcza.. ale chyba nie ma co szukać sprawiedliwości. Zachowując optymizm przypominam, że na świecie jest równowaga i mieliśmy okazję być na chrzcinach tego oto cudeńka.


A ja otrzymałam zaszczyt, jakim jest bycie matką chrzestną małego Kajtka.


i mam już parkę :)


(tak, to ta mała koza Em, córka mojego Brata, co dopiero wyskoczyła z brzucha, jest już taka duża!)

Sezon świąteczny uważam za otwarty!





i w końcu, tak w tym roku się uda :), zaczęliśmy kupować prezenty. Żeby nie było jak zawsze, na ostatnią chwilę.

Samochód na trzech kołach!? Proszę bardzo




dorzucę jeszcze uciekającą pannę młodą ;)


słoneczne zdjęcie, ze słonecznej Anglii


i w końcu


jesień! tęskniłam

buziaki =*