Czy ktoś wie, dlaczego nie ma w Anglii normalnej paczki czipsów, tylko w jednej dużej zawsze jest kilka małych?
Ja nie wiem, ale w piątek w pracy stwierdziłam, że standardowy lunch box Anglika, to mała paczka czipsów + kanapka z pompowanym chlebem + napój gazowany. Uwierzcie, pracuję teraz w firmie, gdzie 80% to Brytyjczycy, z czego 98% z nich ma nadwagę. Ja też mam, ale jadam sałatki, więc mój brzuch jest duży i zadowolony, a nie zaśmiecony i smutny. :D :)
A czy wiecie, że 21 dni temu było Halloween? Ano było :)
to poniżej, to wiszące zwłoki ;)
A na moim parapecie w kuchni jest już wiosna. Tylko, że to stare zdjęcie, bo szczypior do tej pory zdążył urosnąć dwa razy i zdechnąć. Tak długo zbierałam się do napisania notatki.
Była też Bonfire Night, kiedy to wszyscy Thetfordowicze zlatują się na polanę, śmigają na karuzeli (już nie za 1 funt, tylko za 2! - ceny idą w górę), wcinają gofry i oglądają pokazy fajerwerków. Co roku.
i słoneczne dni też już zdążyły minąć..
nie ma już wchodzenia jeleniowi do tyłka w blasku ciepłych promieni słonecznych. Ehh
Ale za to sezon kapciowy rozpoczęty!
I swetrowy! Ilość moich swetrów zaczyna przerastać możliwości naszej szafy. :D Na szczęście Kamil nic nie mówi a i szafa nie narzeka. ;)
Na naszym małym zadupiu mamy sklep o jakże oryginalnej nazwie: Garden Centre. :D A w nim... magia, powiadam Wam.
Więc upiekłam i ja. A co. Moje jest 4 razy niższe, ale wierzcie na słowo. PRZE PYSZ NE.
Jutro jedziemy do dużej Ikei! Będzie relacja na bank. Obiecuję poprawę (wiem, że po raz setny). Zbyt wiele osób nie czyta już mojego bloga, ale mieli prawo zapomnieć, w końcu już rok mnie nie ma... ;)
A kto by uwierzył, że ucieknę od K-EXów i Kolporterów i będę pracować w DHLu? :)
Ha! Niespodzianka. Jest dobrze. :)
W planach mam poruszenie dwóch spraw. Lecznictwo i aptekarstwo w UK, oraz polinglisz w wykonaniu Polaków. Zapisuję, żeby nie zapomnieć. Pozdrawiam z mięsnego
ahoj!
A czy wiecie, że 21 dni temu było Halloween? Ano było :)
A na moim parapecie w kuchni jest już wiosna. Tylko, że to stare zdjęcie, bo szczypior do tej pory zdążył urosnąć dwa razy i zdechnąć. Tak długo zbierałam się do napisania notatki.
Była też Bonfire Night, kiedy to wszyscy Thetfordowicze zlatują się na polanę, śmigają na karuzeli (już nie za 1 funt, tylko za 2! - ceny idą w górę), wcinają gofry i oglądają pokazy fajerwerków. Co roku.
i słoneczne dni też już zdążyły minąć..
nie ma już wchodzenia jeleniowi do tyłka w blasku ciepłych promieni słonecznych. Ehh
Ale za to sezon kapciowy rozpoczęty!
I swetrowy! Ilość moich swetrów zaczyna przerastać możliwości naszej szafy. :D Na szczęście Kamil nic nie mówi a i szafa nie narzeka. ;)
Na naszym małym zadupiu mamy sklep o jakże oryginalnej nazwie: Garden Centre. :D A w nim... magia, powiadam Wam.
I pieką tam pyszne ciasto marchewkowe!
To będzie moje popisowe ciasto Świąteczne. A tak w temacie świąt, to nie będzie nas w PL. Dużo czynników się na to złożyło, lecz dobra wiadomość jest taka, że zawitamy do domu w terminie 31.12 - 11.01. Będzie się działo. ;) Na pewno kilka dni spędzę w Warszawie, więc to będzie intensywny wyjazd. ;) No i dentysta.. już zaczynam nastawiać się psychicznie.
Nasz pokój czeka na metamorfozę, więc zarzucę niedługo kilka fotek z przemiany. Zła wiadomość jest taka, że upatrzyłam sobie łóżko w Ikei i nigdzie nie można go narazie zamówić. :( A innego nie chcę!
Nie widać na zdjęciu, ale zagłówek ma wymarzony. I czekam i czekam, odświeżam ich stronę codziennie a tam żadnych nowych informacji. A i otworzyli nam malusią Ikeę w Norwich, całkiem niedaleko, ale jest to tylko Order & Collect, więc to samo mogę zrobić na stronie. :<
A kto by uwierzył, że ucieknę od K-EXów i Kolporterów i będę pracować w DHLu? :)
Ha! Niespodzianka. Jest dobrze. :)
W planach mam poruszenie dwóch spraw. Lecznictwo i aptekarstwo w UK, oraz polinglisz w wykonaniu Polaków. Zapisuję, żeby nie zapomnieć. Pozdrawiam z mięsnego
ahoj!












































