Jakie są najlepsze i najgorsze rzeczy w moim życiu na tę chwilę?
Zaczniemy bardzo optymistycznie, od najgorszych:
Ćwiczenia na brzuch - nie ma nic gorszego na świecie (dziś tak uważam, pojutrze może się zmienić) niż ćwiczenie opony, tudzież sadełka czy też po prostu brzuchola, który wystaje o kilka cm za bardzo. No nie ma. Ćwiczysz, boli Cię wszystko, ledwo oddychasz, myślisz o umarciu, następnego dnia też boli, nadal żyjesz, a Twój brzuch również żyje.. swoim życiem.
Najlepsze?
Kiedy myślisz sobie, że jesteś chu***ą panną młodą, która cztery miesiące przed ślubem jeszcze nie ma sukienki i dzwonisz do swojej przyjaciółki, która ślub bierze 1,5 miesiąca wcześniej i co prawda sukienkę ma, ale nie ogarnia tak samo jak Ty. :) Możecie razem sobie panikować, wesprzeć radą, wyśmiać przejęte panny młode (chyba tylko po to żeby się pocieszyć ;)), opić to przy najbliższej okazji i wrócić do roli bycia nie najlepszą przyszłą żoną. Ale to właśnie kochają nasi panowie najbardziej. Nieogarnięcie. Czasami. :)
Zaproszenia sprawdzone, zakupy ubraniowe zrobione, odliczam dni do sobotniego poranka.
W sobotę przebiegłam swoje pierwsze od wielu, wielu miesięcy 5 km. Brawo ja. :)
Zrobiłam też pyszne, wegańskie lody o smaku orzechowym
A w niedzielę (pierwszy raz w życiu!) wstaliśmy bardzo wcześnie, wszamaliśmy śniadanie w łóżku i już o
byliśmy w drodze na zakupy. :D Zawsze o tej porze wstajemy, ogarniamy się i docieramy na miejsce godzinę przed zamknięciem. ;) Brawo my więc.
Kapelusza nie kupiłam
wiatr we włosach i do przodu, do zoba w PL!
To będzie najbardziej zakręcone dwa tygodnie w naszym życiu. Can't wait! :)
Zaczniemy bardzo optymistycznie, od najgorszych:
Ćwiczenia na brzuch - nie ma nic gorszego na świecie (dziś tak uważam, pojutrze może się zmienić) niż ćwiczenie opony, tudzież sadełka czy też po prostu brzuchola, który wystaje o kilka cm za bardzo. No nie ma. Ćwiczysz, boli Cię wszystko, ledwo oddychasz, myślisz o umarciu, następnego dnia też boli, nadal żyjesz, a Twój brzuch również żyje.. swoim życiem.
Najlepsze?
Kiedy myślisz sobie, że jesteś chu***ą panną młodą, która cztery miesiące przed ślubem jeszcze nie ma sukienki i dzwonisz do swojej przyjaciółki, która ślub bierze 1,5 miesiąca wcześniej i co prawda sukienkę ma, ale nie ogarnia tak samo jak Ty. :) Możecie razem sobie panikować, wesprzeć radą, wyśmiać przejęte panny młode (chyba tylko po to żeby się pocieszyć ;)), opić to przy najbliższej okazji i wrócić do roli bycia nie najlepszą przyszłą żoną. Ale to właśnie kochają nasi panowie najbardziej. Nieogarnięcie. Czasami. :)
Zaproszenia sprawdzone, zakupy ubraniowe zrobione, odliczam dni do sobotniego poranka.
W sobotę przebiegłam swoje pierwsze od wielu, wielu miesięcy 5 km. Brawo ja. :)
Zrobiłam też pyszne, wegańskie lody o smaku orzechowym
A w niedzielę (pierwszy raz w życiu!) wstaliśmy bardzo wcześnie, wszamaliśmy śniadanie w łóżku i już o
byliśmy w drodze na zakupy. :D Zawsze o tej porze wstajemy, ogarniamy się i docieramy na miejsce godzinę przed zamknięciem. ;) Brawo my więc.
Kapelusza nie kupiłam
wiatr we włosach i do przodu, do zoba w PL!
To będzie najbardziej zakręcone dwa tygodnie w naszym życiu. Can't wait! :)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz