niedziela, 9 listopada 2014

mam więcej szczęścia niż rozumu :)

Ostatnimi czasy pisałam, że nic się nie dzieje, nic nowego, nic ciekawego. Otóż dzieje się teraz bardzo dużo. :)

Na początek coś dla znudzonych (tych, którzy będą czytać mojego posta w pracy ;))


A także coś dla mojej Mamy :)


takiego koloru chyba jeszcze nie masz, musimy to nadrobić. :)

Pierwszy temat P O L A N D I A




Wszystko jak zwykle spontanicznie. W ciągu tygodnia zdążyliśmy wszystko zaplanować, kupić bilety, pojechać i wrócić. Wszyscy pytają jak było, a ja odpowiadam: ZIMNO! W Anglii pakowaliśmy się do samolotu w sweterkach a wypakowaliśmy w kurtkach i czapkach.

Podróż wspaniała :)






(lotniskowe, angielskie kanapki z tuńczykiem: MNIAMII!!!!)


Misja: Polska, zakończona powodzeniem.


się zobaczy. :)

Odwiedziłam dentystę i przeżyłam koszmar życia.. Oto moja historia: cztery miesiące temu (prawie pięć) byłam w Warszawie u dentysty, ponieważ poniewuż otóż toteż zatem aczkolwiek niekoniecznie: ukruszył mi się ząb numer 6. Pani doktUr napakowała mi jakiegoś lekarstwa i mówi, że mam się zgłosić za 4 miesiące. Poinformowałam ją oczywiście, że będę za granicą i zapytałam, czy nie da się tego przyspieszyć? Odpowiedź oczywiście: nie, nie da się. Kilka tygodni temu to coś też mi się ukruszyło, więc jak tylko miałam możliwość, czyli w poniedziałek, ruszyłam do dentysty (sprawdzonego). Olaboga powiedziała Pani Kowalczyk, a także: w dzisiejszych czasach nie wkłada się takiego czegoś na tyle czasu!!!!!! No i kanałowe. Zapodała mi truciznę, myślałam, że zejdę na tym fotelu, mimo iż dostałam znieczulenie. Idąc za ciosem, opracowana została również siódemeczka i zadowolona wyszłam z gabinetu, z obietnicą, że wrócę za miesiąc. Miesiąc okazał się kilkoma godzinami, bo bolało mnie strasznie, więc wieczorem znowu rozwiercanie, oczyszczanie i od nowa.. znowu myślałam, że zejdę. Dobra wiadomość jest taka, że niedługo będę miała to z głowy, a zła, że jednak nie wybiorę się z tym do Polski, bo dentystę mam tu na miejscu (podobno dobry). Także o :) Za bycie dzielną otrzymałam:



W Ostrołęczce miałam okazję spotkać się z moją rodzinką (trafiło na Święto Zmarłych, więc spotkanie na cmentarzu z moją ogromną familią było nieuniknione :)). Spędziłam te kilka dni na przyjemnym rozkoszowaniu się moim ukochanym miastem, rodziną i ulubionym podwórkiem Kamila. ;)



W Warszawie z kolei zawitaliśmy do Góralów (no, Jarzębowskich :)).




i prawie do Kolpo...


Swoją drogą, to tęsknię za moimi Kapuśniakami, które gniją na nadgodzinach. :* :) Nie wiem, co mnie podkusiło, ale w sobotę również zapisałam się na takowe i przez 10 godzin umęczyłam się straszliwie. NIGDY WIĘCEJ.

Miłe wspomnienie bloku przy Grzybowskiej



Podróż ta uświadomiła nam:
Kamilowi: nie ma co się poddawać,
Mi: do domu blisko,
Nam: jeśli czegoś chcesz, to to masz i nieważne za jaką cenę, bo pieniądze dziś są, jutro ich nie ma, a Polska to nie koniec świata

:)

DALEJ

Polska pożegnała nas tak




a tak przywitała Englandia



Ciekawostki :)

Dzieci w Anglii nie taszczą ze sobą ciężkich plecaków i ich mundurek nie wygląda: czarne spodnie i wyprany błękitny T-shirt. Mają małą teczkę w której znajduje się zapewne jakiś zeszycik oraz pocinają - chłopcy - pod krawatem, dziewczynki - w plisowanych spódniczkach. Uroczy widok, jak wraca para roześmianych kumpli ze szkoły, powyciągane ze spodni koszule, poprzekręcane krawaty. :)

Druga jest taka, że jeśli chcesz zjeść pizzę, to musisz za nią trochę zapłacić (dwie pizze 20 funtów - tyle co moje nowe jeansy z New Looka :)) Ale nie o tym.. możesz ją sobie zamówić w drodze do domu, przez internet, w aplikacji:


i sprawdzasz sobie status swojego zamówienia. :) Można? Można.

Trzy!
W sklepach przy kasie kasjerki często pytają: Would you like any cash back? Zdziwiona mocno dopytałam co to jest i okazuje się, że przy zakupach za 30 funtów, możesz poprosić o wypłacenie jakiejś kwoty w gotówce (taki bankomat) i o taką kwotę oczywiście powiększasz swoją płatność kartą. MOŻNA WYGODNIE!!??? :)

Z okazji rocznicy otrzymałam piękne perfumy oraaaaaz:


Ho ho ho. w moim łóżu już świąteczny nastrój i świąteczna piżama. :)

W sobotę wróciłam po pracy do domu, a tam!!????


i tak o to misja: urządzanie pokoju zakończona również powodzeniem (nadal czekamy na łóżko).

W sklepach bez zmian:





Kupiłam już białe płatki śniegu do powieszenia i sukcesywnie zbieramy prezenty. :)

Do mojego uroczego miasteczka przeprowadziło się moich dwóch braci ciotecznych oraz dziewczyna jednego z nich. Nie posiadam się z radości. :) Weekend spędziliśmy na załatwianiu spraw, ten tydzień także będzie należał do intensywnych. :)

Oddalam się do łóżka, bo spałam dziś 4 godziny na podłodze w salonie, co oznacza, że nie pamiętam kiedy ostatnio się wyspałam. :D I tak nie zdążę się już wyspać, ale jutro do pracy, więc dobranoc i oczywiście przypominam: na pewno zapomniałam o czymś napisać. :) Buziaki!!


1 komentarz:

  1. Ja nie przepadam z korzystaniem z te aplikacji do zamawiania, wolę zawszę pogadać i zapytać czy może zamienią mi na ulubiony miodowy sos ;p
    Nie wiem jak u Ciebie ale ja ostatnio wypłacając kasę u kasjerki odkryłam, że można tylko 200zł wypłacić... no więc i tak musiałam ruszyć do bankomatu ehh

    Świąteczne szaleństwo trwa już od października więc skusiłam się i kupiłam już połowę prezentów! :D

    OdpowiedzUsuń