czwartek, 10 marca 2016

Przygoda, przygoda...

W podróży pisze mi sie najlepiej. Wracam z pracy i ta świadomość, ze jest się na urlopie... Ahh. Krótko, ale intensywnie. Jutro pobudka o 3, o 4 wyjazd a o 7:10 wylot. Viva Espana! 
Uświadomiłam sobie, ze to Kamila i moje pierwsze w życiu prawdziwe wakacje. Nie do Polski, nie do Anglii i nie z Ostrołęki do Warszawy i z powrotem. Fajno. A to dopiero początek mojego planu wieloletniego. ;)

Buty wiosenne juz odkurzone i przygotowane. Spodenki krótkie uprane. 

Jeszcze prasowanie, pakowanie, szukanie iPoda, który gdzieś przepadł, ogolę nogi i jestem gotowa. ;) 

Ciao! 

1 komentarz: