Cześć! Weekendu koniec. Krótki, ale intensywny. Sobota, dzień sprzątania - wiadomka. Lena (jeszcze) L. wpadła na znakomity pomysł: kupimy gąbkę, szampon do mycia samochodu oraz różne inne magiczne specyfiki i jak gwiazda reklamy umyję furę ślizgając się w stroju kąpielowym po masce. :D Joke. Zaczęłam tak
a skończyliśmy w myjni
bo te zacieki, to strasznie ciężka sprawa. Tak Kamil, miałeś rację. Nie trwa to 10 minut i wcale nie jest takie łatwe. :*
Zrobiłam sobie peeling z pomarańczy, cukru i oleju koko. Pysznie smakuje, jeszcze pyszniej pachnie, a skóra po nim jak marzenie. Polecam.
Kalorie zjedzone pod prysznicem podobno się nie liczą.
Nie wiem, gdzie uciekła sobota, ale zaraz po niej przyszło dziś. Wielki dzień! Mieliśmy wstać o 6:30 i śmignąć rano na car boot, ale w końcu zwlekliśmy się o 7:45 a o 8 już gotowi do wyjścia- - ruszyliśmy na wielkie zakupowanie.
moje nowe nabytki, to opiekacz do kanapek za 2 funty oraz kosz piknikowy z plastikowymi kubkami, talerzami, sztućcami, papierowymi serwetkami, ceratka i coś kocykopodobnego - jak nowy. Za 3 funty. Radia nie znaleziono. Poszukiwania trwają.
A wielki dzień dziś, bo rozpoczęliśmy zapraszanie gości. :)
Ekscytujące przeżycie, ale pewnie po pierwszej pięćdziesiątce nam się znudzi. ;)
A produkcja nadal trwa...
Skoro mowa o ślubach, to mój przyszły małż jest rekordzistą w lenistwie czasami. Co robić jak masz nowe spodenki z metką? Zakładasz je tak, żeby nie uwierało. Przecież będę chodził po domu.
I można śmigać. Nożyczki w drugiej szufladzie od góry w kuchni, polecam. :)
Od niedawna pokochałam sushi i wpierdzieliłam dziś w drodze z Tesco do domu (4 minuty) takie o:
nawet nie zdążyłam zrobić fotki, jak było pełne. Oczywiście różni się jakością od tego świeżego, ale z braku laku... A później kawałek pizzy. Nawet dwa,
więc idę ćwiczyć. ;) Miłego tygodnia
a skończyliśmy w myjni
bo te zacieki, to strasznie ciężka sprawa. Tak Kamil, miałeś rację. Nie trwa to 10 minut i wcale nie jest takie łatwe. :*
Zrobiłam sobie peeling z pomarańczy, cukru i oleju koko. Pysznie smakuje, jeszcze pyszniej pachnie, a skóra po nim jak marzenie. Polecam.
Kalorie zjedzone pod prysznicem podobno się nie liczą.
Nie wiem, gdzie uciekła sobota, ale zaraz po niej przyszło dziś. Wielki dzień! Mieliśmy wstać o 6:30 i śmignąć rano na car boot, ale w końcu zwlekliśmy się o 7:45 a o 8 już gotowi do wyjścia- - ruszyliśmy na wielkie zakupowanie.
moje nowe nabytki, to opiekacz do kanapek za 2 funty oraz kosz piknikowy z plastikowymi kubkami, talerzami, sztućcami, papierowymi serwetkami, ceratka i coś kocykopodobnego - jak nowy. Za 3 funty. Radia nie znaleziono. Poszukiwania trwają.
A wielki dzień dziś, bo rozpoczęliśmy zapraszanie gości. :)
Ekscytujące przeżycie, ale pewnie po pierwszej pięćdziesiątce nam się znudzi. ;)
A produkcja nadal trwa...
Skoro mowa o ślubach, to mój przyszły małż jest rekordzistą w lenistwie czasami. Co robić jak masz nowe spodenki z metką? Zakładasz je tak, żeby nie uwierało. Przecież będę chodził po domu.
I można śmigać. Nożyczki w drugiej szufladzie od góry w kuchni, polecam. :)
Od niedawna pokochałam sushi i wpierdzieliłam dziś w drodze z Tesco do domu (4 minuty) takie o:
nawet nie zdążyłam zrobić fotki, jak było pełne. Oczywiście różni się jakością od tego świeżego, ale z braku laku... A później kawałek pizzy. Nawet dwa,
więc idę ćwiczyć. ;) Miłego tygodnia












Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńOoooo też mam zaproszenia eko z takim sznurkiem... ślicznie wyglądasz Kochana. Fajnie czasem Was Tu zobaczyć i poczytać co tam u Was słychać ������ Pozdrawiam OlguWu
OdpowiedzUsuńChudzina dupina! :)
OdpowiedzUsuńChudzina dupina! :)
OdpowiedzUsuń