Ile jeszcze razy wzniosę się samolotem ku górze z myślą, że zmierzam do domu tylko po to, żeby pożegnać kogoś bliskiego?
Ile jeszcze razy odłożę rozmowę z kimś na później?
Odpowiedź na drugie pytanie znam, postaram się robić to jak najrzadziej.
Bo gdybym zadzwoniła, to Babcia zapytałaby mnie najpierw: Skąd dzwonisz? Następnie: jak Kamilek? A poźniej: co dobrego na obiad?
Ale już nie zapyta.
Nienawidzę pogrzebów. Nienawidzę tu być w takich okolicznościach.
Lenka bardzo mi przykro z powodu babci. Mam nadzieję, że jak będziesz w domu, w okolicznościach np. urlopowych:) to w końcu się spotkamy.
OdpowiedzUsuńPS: nie komentuję ale na bieżąco śledzę, czytam i sprawdzam blog, więc pisz pisz, bo bardzo miło się Ciebie czyta i patrzy jak tam sobie żyjecie :) Buziaki koleżanko:* Katarzyna Ka