niedziela, 23 sierpnia 2015

dzień 1

Kilka sekund.. tyle dokładnie i niedokładnie w zasadzie trwa moment, po którym uświadamiasz sobie jak bardzo bez sensu jest dużo rzeczy bez tej jednej osoby.

11 dni.. tyle zostało do powrotu Kamila do Anglii. 

Wstałam grzecznie o 4 rano i odwiozłam go na lotnisko. Od tego czasu jestem cierpiąca.. jak widać na poniższym zdjęciu. ;) 



i poleciał...




Trochę z poprzednich dni..

Wczoraj byliśmy na pępkowym - grillu na cześć tego właśnie szkrabka



A tydzień temu (w końcu!!) pojechaliśmy na car boot i moje łupy, to: sweter dla małej Em, strój pumpkina dla małej Em i sweter dla mnie. Satysfakcja 100 % :) Oczywiście był to lazy car boot.. bo na ten o 6 rano, to ja nie wstaję. Niedziela dzień Święty, trzeba się wyspać.




Mój Kamil ma Angielskie prawko! W Polsce miał kategorie B oraz C+E.. a tutaj


:D Szkoda, że na samolot nie wklepali ;) Zabawnie to wygląda. 

Cała reszta nie jest zabawna. Tęsknię dzień 1.

i kuram 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz